d a n e w y j a z d u
45.60 km
44.00 km teren
02:05 h
Pr.śr.:21.89 km/h
Pr.max:37.40 km/h
Temperatura:2.0
HR max:181 ( 97%)
HR avg:170 ( 91%)
Kalorie: 1599 (kcal)
W góre: 77 m
Rower:Canyon 29er
Mimo sredniej prognozy wyjechalismy na maraton, ktory od samego poczatku mi sie podobal i super ze Robert wrzucil temat.
Wyjazd 6 rano. Trasa i formalnosci poszly szybko. Tylko zimno i popadywalo. Dlatego tez z checia skorzystalismy z opcji przebrania sie u Krzysztofa. Przy okazji mozna bylo pogadac i skonsultowac ciuchy co okazalo sie pomocne, ubralem sie lekko i mimo 1st, nie bylo mi zimno. Ustawienie do startu za Krzysztofem w pierwszej lini, start i ogien, po pewnym czasie stablilizacja i jazda swojego. Trasa nie dawala odsapnac. Masa sliskich korzeni, na jednym prawie sie wylozylem, ale udalo sie z asekuracja. Od tej pory uwazalalem bardziej. Potem pozyczylem na zawsze pompke jakiemus nieborakowi, ale chyba juz nie bede tak robil. Udzial w maratonie bez pompki to w mojej ocenie niepowazne zachowanie. Trudno. Jade dalej, pojawil sie kryzys po jakis 20km, mina mnie Robert, wsiadlem na kolo grupie w ktorej jechal. Odzyskalem fajny rytm, na jednym podjezdzie Robert nie mial przelozen zeby podjechac i zerwalem sie z najszybszym z grupy. W bardzo fajnym rytmie dojechalismy do konca kolka, gdzie on pojechal do mety a ja drugie kolko. Drugie kolko juz mocno, swoim rytmem, gonilem jednego zawodnika, juz mi prawie uciekl,ale zaczal slabnac i udalo sie go objechac. Koncowka mocna. Poszlo dobrze, poziom wysoki. Strategicznie dobrze rozegrane, moze jeden zel za malo. Jak na pierwsze zawody w sezonie jestem zadowolony.
Kategoria Maratony